• Strona główna
  • Szukaj
    •  
  • Zaloguj się
    • Nazwa użytkownika: Hasło:
      Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Autor Wątek: [Police] Co wiemy o przeszłości miasta...  (Przeczytany 145657 razy)

Offline ak

  • VIP
  • ********
  • Wiadomości: 1198
    • Zobacz profil
[Police] Co wiemy o przeszłości miasta...
« Odpowiedź #30 dnia: Styczeń 09, 2010, 22:16:43 »
Cytat: "Dr.Kafar"
A tak, teoria leśniczówki klony pasuje ;]
Raczej nie, nie budowano ich np. w jednym okresie czasu. ;]

A tu wspominana wcześniej kartka z widoczną "bramką". Kartka podpisana ołówkiem i nie jest to wiargodne.

Hintergrund Politz mit Hydrierwerke

<*)))))>{

Offline jatage

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 38
    • Zobacz profil
[Police] Co wiemy o przeszłości miasta...
« Odpowiedź #31 dnia: Styczeń 10, 2010, 00:08:54 »
Cytat: "ak"
Skąd wiadomo, że to zdjęcie z Polic? Jak się nie mylę, pod balonem (czy to są balony?) z prawej widać nabieżnik.


Powiększenie z tej fotki - serwis ebay - jakieś 2 lata temu. Było tam wtedy ok.10 fotek z Polic. Na starym forum były prezentowane ale przez kogo nie pamiętam.



Foto z okolic obecnej Tanowskiej w kierunku Łarpii. Po prawej słabo widoczny zb. gazu polickiej gazowni. Ten jasny obiekt w centrum fotki to nowy budynek RAD

Pozdrawiam

Offline lukasz_s

  • VIP
  • ********
  • Wiadomości: 1376
    • Zobacz profil
[Police] Co wiemy o przeszłości miasta...
« Odpowiedź #32 dnia: Styczeń 10, 2010, 02:51:16 »
Bramka musiała być kolosem! Na zdjęciu- panoramie stanowi połowę wysokości wieży kościoła a ta ma ponad 60m!
SPZP "Skarb"

Offline Mickd

  • Gaduła
  • ******
  • Wiadomości: 475
    • Zobacz profil
[Police] Co wiemy o przeszłości miasta...
« Odpowiedź #33 dnia: Styczeń 10, 2010, 10:22:40 »
Afgan2402

Pozostałości tego Rurociągu są do Dziś  płynąc jachtem od przystani w kierunku mijanki zobaczymy  Dwie dalby na Łarpi . w trzcinie po stronie zachodniej sa resztki konstrukcji podstawy rurociągu.
Jak dzieciaki często siedzieliśmy na tych betonach jak płynęliśmy  kajakami na plaże.
Warto popatrzeć na widokówki to w Policach był doży Port na Łarpi wiec musiał on (rurociąg ) tak przebiegać.

Nie wiem czy na tych dalbach dziś nie stoi Rurociąg Amoniaku.
Dodam ze w tym miejscu (dalby) dobrze brał okoń na wentyl hihi.
Pozdrawiam
Głupich nie sieją ,sami rosną
Nadgorliwość jest gorsza od głupoty.

yak

  • Gość
[Police] Co wiemy o przeszłości miasta...
« Odpowiedź #34 dnia: Styczeń 10, 2010, 10:30:53 »
Z tego, co wiem - od byłych już, długoletnich pracowników ZCh: panów Witolda Króla i Piotra Wachowicza - końcówka rurociągu amoniaku jest ułożona na dawnych niemieckich podporach.

Offline kokos126

  • Gaduła
  • ******
  • Wiadomości: 287
    • Zobacz profil
[Police] Co wiemy o przeszłości miasta...
« Odpowiedź #35 dnia: Styczeń 10, 2010, 11:11:16 »
yak, tak jak napisałes ,mój ojczulek tez to potwierdza.Zostały one wykorzystane gdyż był w dość dobrym stanie .

Offline Mickd

  • Gaduła
  • ******
  • Wiadomości: 475
    • Zobacz profil
[Police] Co wiemy o przeszłości miasta...
« Odpowiedź #36 dnia: Styczeń 10, 2010, 11:57:10 »
yak
O ile dobrze pamiętam to zaraz za tymi dalbami na Łarpi po stronie wschodniej , podstawy rozchodziły się ,jedna cześć w stronę mijanki a druga część w strunę dzisiejszego Portu morskiego.Być może są tam jeszcze jakieś resztki . Pamiętam jak chodziłem z Dziadkiem na wycinkę faszyny i na zbiory trzcinyw latach 50 i 60 to  spotykaliśmy te podpory betonowe.
Pozdrawiam
Głupich nie sieją ,sami rosną
Nadgorliwość jest gorsza od głupoty.

yak

  • Gość
[Police] Co wiemy o przeszłości miasta...
« Odpowiedź #37 dnia: Styczeń 10, 2010, 12:23:29 »
Do mijanki jedzie się (samochodem) praktycznie cały czas wzdłuż tych podpór. A terminal przy mijance został wybudowany na bazie niemieckiego terminala paliwowego. I właśnie przy tym terminalu był zakotwiczony "Bremerhaven". Stwierdził to nieżyjący już dr Bogdan Frankiewicz, a potwierdzili starzy Niemcy, którzy w ub. roku odwiedzali Police. Zawiezieni na policką plażę - rozpoznali teren.
Cztery lata temu zamieszanie wzbudziło stwierdzenie byłego praktykanta i ucznia szkoły przyzakładowej w Hydrierwerke - Horsta Berga, jakoby statek był zacumowany u ujścia Łarpi (technicznie niemożliwe, zanurzenie statku ok. 5 metrów). Ale Horst Berg, albo się po 60 latach pomylił, albo dalej kłamał. Zaczął kłamać na terenie starej fabryki wmawiając Polakom niestworzone historie (w zbiornikach przechowywano gaz dla... miejskich autobusów itd.). Wracając do rzeczy - chyba w tym wątku już ktoś opublikował lotnicze zdjęcie owego terminala lub jego jakiegoś wcześniejszego "pierwowzoru", wraz z widokiem prowadzącego na ląd pomostu. Wyżej (czyli na południe, niedaleko od miejsca, do którego można nad mijankę dotrzeć samochodem) jest miejsce przeprawy promowej, a otoczenie stanowi plaża.

Offline lukasz_s

  • VIP
  • ********
  • Wiadomości: 1376
    • Zobacz profil
[Police] Co wiemy o przeszłości miasta...
« Odpowiedź #38 dnia: Styczeń 10, 2010, 13:00:46 »
Co jeszcze mówił Horst Berg?
SPZP "Skarb"

yak

  • Gość
[Police] Co wiemy o przeszłości miasta...
« Odpowiedź #39 dnia: Styczeń 10, 2010, 13:18:01 »
Dziesiątki bredni. Np., że sławna wieża strażnicza to było miejsce do obserwacji nadlatujących alianckich samolotów. Że pod ziemią są tylko płytkie kanały technologiczne. A przy Waldhalle w Mścięcinie z ogromnym trudem przypomniał sobie, że rzeczywiście, tu była komendantura obozu. Bo miejsce mu się kojarzyło jedynie z restauracją. Lecz potem wziął w rękę drut kolczasty z ogrodzenia, pytając z nadzieją w głosie: "To niemiecki?"

Miał jeszcze kolegę, Jürgena Dittmanna i obaj bajerowali. W końcu Dittmann, przyciśnięty do muru bardzo się zdenerwował, twierdząc, że mówimy o rzeczach, których nie było. Wpadliśmy wówczas na pomysł z burmistrzem Diakunem, aby każdego pytać z osobna, zanim się porozumieją. Wówczas dowiedzieliśmy się od Berga, że otoczenie owej strażnicy było strefą, do której zwykłym pracownikom nie było wolno wchodzić. Bo pytaliśmy o powód postawienia w linii ogrodzenia, od północy kilku Splitterschutzzelle: bunkrów - jajek. Ogrodzenie, bunkry, strażnica. Coś w tym miejscu było chronione. Co? Laboratorium? Pracownie doświadczalne? Bo dziwna jest taka "strefa wydzielona" w sercu dużego zakładu.

Z innych spraw - Berg twierdził, że pod Rote Mühle - elewator węglowy podchodziła rampa kolejowa (co jest logiczne) oraz, że takich elewatorów było kilka, co też jest możliwe. Opowiadał również, że podpływał kajakiem do statku Bremerhaven i że widział na rufie szubienice z wisielcami. Tyle zapamiętałem.

Offline lukasz_s

  • VIP
  • ********
  • Wiadomości: 1376
    • Zobacz profil
[Police] Co wiemy o przeszłości miasta...
« Odpowiedź #40 dnia: Styczeń 10, 2010, 13:24:02 »
Dlaczego kłamał? Starał się wybielić nazistów? Czy ktoś mu kazał? Chyba nie myślał że 65 lat po wojnie Polacy nie ustalili podstawowych rzeczy?
Gdzie jeszcze mógł być młyn węglowy? Plany wywiadowcze, oraz zdjęcia lotnicze nie pokazują tego... no chyba że pod ziemią!
SPZP "Skarb"

yak

  • Gość
[Police] Co wiemy o przeszłości miasta...
« Odpowiedź #41 dnia: Styczeń 10, 2010, 13:59:10 »
Dlaczego kłamał? To rozumiem. Po pierwsze nie przestał być nazistą. Po drugie - kiedy pospołu z kolegą stanęli na dawnym, pofabrycznym terenie, zobaczyli budynek komendantury, zidentyfikowali miejsce, gdzie była stołówka itd. przeżyli młodość. A wraz z nią wszelkie wojskowe przysięgi i nakazy milczenia. Dla mnie to było bardzo widoczne. W pewnym momencie, kiedy rozmowa zeszła na sprawy wojskowe - zaczęły się konfabulacje obu panów. Spełnili "obowiązek wobec ojczyzny i Führera". Nie powiedzieli nic.

Co do tych innych elewatorów - może były po ziemią. Mnie się wydaje - w świetle bardzo różnych przesłanek, że najpełniejszy obraz dawnej fabryki dał blogowicz Hausherr w roku 2007 (dziś ten blog nie istnieje). Opis przedrukował "Odkrywca", posłużyło się nim również parę innych instytucji. Oto on:

"Tyle historii, ale kto zalał polickie podziemia ? Albo Niemcy po opuszczeniu fabryki w 1945 r. albo Rosjanie w 1946 r. Ale dlaczego ? Wokół tych pytań rozpętali burze zainteresowani tematem badacze i amatorzy. Krążyły legendy opowiadane przez różnych ludzi pracujących w tej fabryce. Część z opowieści potwierdza się. Istnieją kanały podziemne, głównie technologiczne, różnego typu baseny, bunkry czy piwnice. Zalane wejścia, które prowadza nawet po 3 km pod ziemia i częściowo  zalane. Uważa się ze przed fabryka i pod nią był prawdziwy labirynt wjazdów i wyjazdów oraz rozjazdów. Na powierzchni nie wyglądało to na tak potężne zakłady, ale w podziemiach kryje się kilkupiętrowa, największa w Europie fabryka benzyny syntetycznej. W Policach pod koniec wojny nie toczono walk. Niemcy wycofali się, po czym na teren opuszczonej fabryki wkroczyli Rosjanie. Stworzyli tam państwo w państwie łącznie z granicami! Mieszkający na tym terenie Niemcy, którzy nie wyjechali [oraz zmuszeni do powrotu - przyp. red.], zostali zmuszani do codziennej pracy przy demontażu byłej Hydrierwerke A.G. Pölitz. Utworzenie sowieckiej enklawy polickiej opóźniło proces przejęcia Ziemi Polickiej przez Polaków. Stan wojenny w Policach trwał półtora roku dłużej niż w innych regionach kraju.
W czerwcu 1945 r. Rosjanie rozpoczęli demontaż fabryki. Różne urządzenia ładowano w skrzynie i samochodami wywożono do portu. Trwało to prawie 18 miesięcy. Jesienią 1946 r. Rosjanie zakończyli demontaż i opuścili fabrykę, a w ich miejsce wkroczyli szabrownicy z całej Polski, którzy przyjechali po parafinę ,która Niemcy zabezpieczali wszelkie maszyny i urządzenia. Wewnętrzną drogą dawnej fabryki, wyłożoną zniszczonymi płytami można przejść ponad 4 km. Prowadzi tędy ścieżka turystyczno-dydaktyczna. Tereny wzdłuż drogi porastają zarośla, zakrywając resztki szarych konstrukcji dawnych hal fabrycznych. Uwagę zwracają pozostałości po estakadach, znajdujących się na wysokości gruntu. Na nich przebiegały podziemne rurociągi, które dostarczały paliwo do punktu docelowego czyli stacji załadowczej cystern albo rurociągami bezpośrednio do ujścia Odry, gdzie benzynę tankowano na statki. Na całym terenie Hydrierwerke zachowało się 7 długich bunkrów i 6 małych, nie licząc bunkierków i schronów pomiędzy zbiornikami, przysypanych ziemią. Warto spenetrować potężne silosy na paliwo, połączone za pomocą tuneli komunikacyjnych.
Nad kompleksem zachowanych silosów góruje ruina wieży - może technologicznej, może obserwacyjnej. Trudno określić jednoznacznie przeznaczenie tego obiektu. Na terenie poniemieckiej fabryki widać tylko to co jest w zasięgu wzroku, ale dalej i poniżej [pod ziemia] jest niewiadoma. Pozostały szczątkowe plany wskazujące, gdzie przebiegały rurociągi technologiczne i plany zabudowy naziemnej. Czy jednak Niemcy zdążyli wywieźć z fabryki wszystkie dokumenty ? Gdzie są oryginalne plany ? Jeszcze gdzieniegdzie znajdują się marki narzędziowe, nieśmiertelniki jeńców, guziki, monety, a dokumentów ani śladu. Część dokumentacji kryją zapewne archiwa niemieckie i sowieckie. Jednak pewne materiały mogły zostać ukryte na niezbadanych jeszcze obrzeżach fabryki, bądź w jakichś, wciąż niedostępnych podziemiach, zamurowanych lub przesłoniętych zawałem. Niemcy w latach 50., bardzo interesowali się obiektem. Parokrotnie składali propozycje, aby na jej terenie postawić fabrykę, wykorzystując istniejące obiekty. Władze Polskie, zależne od Moskwy nie zgodziły się. Jak piszą autorzy różnych publikacji na ten temat, to była odgórna decyzja Stalina.”

Opis jest kompetentny i syntetyzuje rozproszone, fragmentaryczne doniesienia na temat fabrycznych podziemi. O tym, że są i mimo radzieckiego szabru wciąż skrywają jakieś - w latach 50. XX wieku - cenne, a dziś mające wartość historyczną, maszyny i urządzenia, świadczą wspomniane wyżej niemieckie próby odbudowy obiektu. Natomiast spór o to czy pod ziemią była prowadzona produkcja zdaje się przesądzać głos niemieckiej historyk, Kristin Maronn, wywodzącej się z Messenthin-Mścięcina. Tak pisze w zakończeniu swojej „Kroniki Pölitz” („Stettin - Pölitz und – Messenthin”. Kiel 2000, str. 156)

“1945: Am Ostersonntag erhielt das Kraftwerk der Fabrik einen Volltreffer. Die Produktion war schon unterirdisch weitergelaufen. Das Ende des Werkes bedeutete das Ende der nunmehr fast völlig zerstörten Stadt.

1945: W niedzielę wielkanocną (1 kwietnia) celny strzał otrzymała fabryczna elektrownia.
Dalsza produkcja przebiegała już tylko pod ziemią. Koniec fabryki oznaczał koniec teraz już prawie zupełnie zniszczonego miasta.”

Offline ak

  • VIP
  • ********
  • Wiadomości: 1198
    • Zobacz profil
[Police] Co wiemy o przeszłości miasta...
« Odpowiedź #42 dnia: Styczeń 10, 2010, 15:29:54 »
Może nie w temacie, ale cel jest szczytny.

Dzisiaj na licytacji WOŚP w Policach będzie wystawiona ponad 100 letnia karta pocztowa z Trzebieży.

<*)))))>{

Offline jakub_m

  • Gaduła
  • ******
  • Wiadomości: 282
    • Zobacz profil
[Police] Co wiemy o przeszłości miasta...
« Odpowiedź #43 dnia: Styczeń 10, 2010, 16:33:09 »
Do wypowiedzi yaka:

Moim zdaniem zacytowany opis owszem, jest syntetyczny, ale nie wiele wyjaśnia. Dużo znaków zapytania. Myślę, że wiemy więcej od jego autora. Choć przypuszczam, że jakieś podziemia mogą być, trudno mi uwierzyć, aby ich rozmiar miał być czymś w rodzaju zdublowanego procesu technologicznego na wierzchu. Bo niby - po co?
- Budowę fabryki w Policach rozpoczęto przed wojną. Gdyby rzeczywiście miał powstać aż tak zaawansowany podziemnej produkcji, jak wskazuje na to mitologia, Niemcy już wówczas musieliby to robić w oparciu o założenie, że być może w przyszłości fabryka zostanie zaatakowana. To założenie dotyczy tezy, że podziemna produkcja miała chronić proces powstawania syntetycznego paliwa przed atakami z lądu lub powietrza.
- A nawet gdyby podziemie miało służyć jakiejś "wunderwaffe", to i tak trudno mi w to uwierzyć, bowiem nie znany jest mi przykład tego rodzaju systemu, na- i podziemnego w przypadku 20 pozostałych fabryk paliw syntetycznych. Niby dlaczego Police akurat miałyby być takim zakładem? Przecież zdrowy rozsądek wskazywałby budować coś takiego wszędzie, ale nie przy delcie rzeki, blisko morza, przy niskich wodach gruntowych. Oraz w terenie, który z racji swojego uwarunkowania geofizycznego wystawia fabrykę na totalną ekspozycję. I kierując się tym rozsądkiem Niemcy budowali (rób próbowali) tajne fabryki czy to w bawarskich Alpach, czy to w Sudetach.
- Taka a nie inna lokalizacja Polic - bardzo osobliwa, ponieważ to był jedyny zakład tego rodzaju leżący z dala od surowców naturalnych! - wynikała z początkowego założenia, że tutejsza produkcja oparta będzie także na surowcach sprowadzanych drogą morską z... Ameryki Łacińskiej. (Nie)stety plany te pokrzyżowała wojna i Police zmuszone były oprzeć się o surowiec ze Śląska, ale i też szczątkowo np. z Rumunii. W efekcie tego tona paliwa wyprodukowanego w Policach była droższa jak w innych fabrykach ze względu na koszt transportu surowców (i tu jeszcze taka ciekawostka: proces technologiczny w Policach pozwalał na produkcję nie tylko z węgla, ale i innych materiałów ropopochodnych. Węgiel który był dostarczany do Polic nie służył wyłącznie do "przetapiania" w paliwo, ale także do produkcji prądu w dwóch elektrowniach, które stały na terenie fabryki). Wracając do tej Ameryki Łacińskiej - fakt zmiany planów co do importu surowców każe się zastanowić, jak umiejscowiona była pozycja polickiej fabryki w kontekście wojny. Zbudowano ją w takim miejscu, a tu nagle bęc, wybucha wojna i trzeba zmieniać plany, ciągnąć węgiel ze Śląska. To pozwala na postawienie hipotezy, że być może wcale nie spodziewano się tak szybko wojny, że nie przewidywano, że jej skutki dotkną akurat Police, a co za tym idzie - Police nie musiały być jej jakimś ważnym i tajemnym elementem.

Jest jeszcze jeden zastanawiający fakt - o istnieniu podziemnej produkcji w myśl funkcjonujących mitów nie ma wzmianek w materiałach wywiadowczych aliantów i powojennych opracowaniach na temat przemysłu paliwowego III Rzeszy. Słyszeliśmy o niej tylko z mało wiarygodnych lub słabo udokumentowanych źródeł.

To takie przemyślenia, nieoobowiązujące :-)

Offline lukasz_s

  • VIP
  • ********
  • Wiadomości: 1376
    • Zobacz profil
[Police] Co wiemy o przeszłości miasta...
« Odpowiedź #44 dnia: Styczeń 10, 2010, 20:27:27 »
Cytat: "jakub_m"
Gdyby rzeczywiście miał powstać aż tak zaawansowany podziemnej produkcji, jak wskazuje na to mitologia, Niemcy już wówczas musieliby to robić w oparciu o założenie, że być może w przyszłości fabryka zostanie zaatakowana. To założenie dotyczy tezy, że podziemna produkcja miała chronić proces powstawania syntetycznego paliwa przed atakami z lądu lub powietrza.

Ale Niemcy(Berlin) zostały zbombardowane przez RAF już dzień po pierwszym nalocie na Londyn! To był 1940r.! Z Berlina do Polic jest raptem 150km! Parę minut lotu. Niemcy musieli się z tym liczyć, może już wtedy zaczęto rozbudowywać podziemie, przenosząc produkcję w bezpieczne miejsce. Z racji bliskości Berlina i jego zaopatrzenia w paliwo w interesie nazistów było utrzymanie produkcji. I nie ma na razie mowy o wunderwaffe, chociaż bliskość Peenemunde (raptem statkiem  przez zalew) mogłaby sugerować produkcję wysokooktanowych paliw do broni serii V!
A że nie ma wzmianek wywiadów? Nadal są tajne. Jak tysiąc innych rzeczy do dziś.
Cytat: "jakub_m"
a co za tym idzie - Police nie musiały być jej jakimś ważnym i tajemnym elementem.
W '39 nie. Ale potem przyszedł von Braun i zaczęła się era rakiet.
SPZP "Skarb"