Czytam te różne fora i normalnie załamka, ludzie którzy całe życie byli w związkach i wiele razy korzystali z ich pomocy jak niejaki pan Eryk, na forum pani Ani namawia do wypisania się ( on sam zaraz idzie na emeryturę) no związki nic nie dają. Notabene dziwię się że p.Ania nic z tym nie robi 🤷 no życie. W związku z tym ja mam do was takie pytanie: Co by było, jak wyglądała by praca w zakładzie jakby nie było związków zawodowych ?
AB, skoro pytasz mnie jako Anię, to odpowiem Ci osobiście. Związki zawodowe znam nie z opowieści ani z anonimowych wpisów na forum. Ten konkretny związek MZZPRC współtworzyłam i przez lata budowałam. Byłam w jego Zarządzie, byłam w Zarządzie zrzeszenia, byłam przewodniczącą Sekcji Chemików, pracowałam na rzecz tworzenia systemu 5bop, działałam na rzecz pracowników i za tę działalność otrzymywałam odznaczenia, nagrody itd od tejże organizacji.
W samej Spółce przepracowałam blisko 30 lat, a około 18 lat spędziłam w jej organach, reprezentując pracowników. Cztery razy byłam wybierana przez pracowników do Rady Nadzorczej, a trzy razy do Zarządu Spółki. To chyba wystarczająco długo, żeby wiedzieć, po co pracownikom związki zawodowe i jak ważna jest ich reprezentacja.
Dlatego odpowiem wprost: związki zawodowe są potrzebne. Były, są i będą potrzebne pracownikom. Ale potrzebne są takie związki, które potrafią reprezentować ludzi, szanować różne poglądy i dawać swoim członkom prawo do własnego zdania. Związek nie powinien wymagać od człowieka lojalności rozumianej jako bezwzględne posłuszeństwo wobec jego władz.
A teraz sytuacja, którą każdy może sam ocenić. Podczas wyborów do Rady Nadzorczej zostałam ze związku wykluczona. Były dwa miejsca do obsadzenia, a związek miał jednego kandydata. Ja również zdecydowałam się kandydować. Trudno więc nie zauważyć pewnego paradoksu: były dwa miejsca, a problemem stał się drugi kandydat.
Nie prowadzę już aktywnie swojej grupy na WhatsApp. Pozostawiłam ją jednak ludziom, ponieważ zainteresowanie nią jest duże i uważam, że może być im potrzebna. Grupa powstała w czasie, kiedy byłam reprezentantem pracowników w Zarządzie Spółki, i przez cały ten czas była miejscem wymiany informacji i kontaktu z pracownikami. Nie zamierzam wykorzystywać jej do żadnej agitacji ani wpływać na decyzje ludzi.
Każdy ma prawo sam zdecydować, czy chce należeć do związku, do którego należy obecnie, wybrać inną organizację, czy nie należeć do żadnej. Istnieją różne organizacje i warto je znać, porównywać i świadomie dokonywać własnego wyboru. Ja nie będę nikogo namawiać ani do zapisania się, ani do wypisania się z jakiegokolwiek związku. To jest autonomiczna decyzja każdego człowieka i należy ją szanować.
Tak samo jak warto szanować prawo człowieka do wypowiedzenia własnego zdania. Ja swoją grupę pozostawiłam otwartą i nie ukrywam się za anonimowością. Każdy może się ze mną zgadzać albo nie zgadzać i powiedzieć mi to wprost. Jeżeli ktoś woli obserwować tę grupę, a swoje opinie wyrażać anonimowo na innym forum — to również jest jego wybór.
Ja natomiast nie muszę nikomu udowadniać, ile zrobiłam dla pracowników. Blisko 30 lat pracy w Spółce, około 18 lat w jej organach, cztery wybory do Rady Nadzorczej i trzy do Zarządu z mandatu pracowników są częścią mojej historii. Tego nie da się wymazać uchwałą o wykluczeniu ze związku.
Można wykreślić człowieka z listy członków. Nie można jednak wykreślić lat jego pracy, zaufania, jakim obdarzyli go pracownicy, ani tego, co przez te lata zrobił.
Dlatego AB, pytanie „jak wyglądałby zakład bez związków?” jest oczywiście ważne. Ale ja dorzuciłabym do niego jeszcze jedno: jak powinien wyglądać związek, który pamięta, po co został stworzony?
Na to pytanie każdy może odpowiedzieć sobie sam. I właśnie na tym polega świadomy wybór.