• Strona główna
  • Szukaj
    •  
  • Zaloguj się
    • Nazwa użytkownika: Hasło:
      Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Autor Wątek: Nadmiar zajęć dzieci w szkole/po szkole/zadania domowe.  (Przeczytany 11323 razy)

Offline lepka

  • Gaduła
  • ******
  • Wiadomości: 299
    • Zobacz profil
Nadmiar zajęć dzieci w szkole/po szkole/zadania domowe.
« dnia: Luty 12, 2013, 17:22:44 »
a co sądzicie o tym, że takie dziecko po 8 godzinach w szkole musi jeszcze kolejne 3 godziny spędzić w domu przy odrabianiu lekcji + jakieś tak powtórzenie maeriału? Kiedy dziecko ma mieć czas wolny dla siebie? Co raz częściej zdarza się tak, że dzieci mają tyle zadane, że naprawdę nie mają chwili dla siebie. Co najgorsze nauczyciele zaczynają zadawać prace domowe na święta, na ferie, sprawdziany zaraz po przerwie. Jaki to ma sens? Kiedy te dzieci mogą odpocząć?
“imperfections make you more beautiful”

Offline cooker

  • Wielka Gaduła
  • *******
  • Wiadomości: 860
    • Zobacz profil
Nadmiar zajęć dzieci w szkole/po szkole/zadania domowe.
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 12, 2013, 21:32:50 »
Wcale. Ale głupotę nauczycieli (bo system im tego nie narzuca) można w innym wątku omówić :P Nie chce im się pracować to wymyślają durne zadania, które nikogo niczego nie uczą, a oni mają spokój (teoretycznie). To mi przypomina falę w wojsku - każdy nowy pobór był gnębiony tylko dlatego, że poprzednicy byli gnębieni, więc "dlaczego teraz koty mają mieć lepiej"? Podobnie nauczyciele, nie potrafią skutecznie uczyć, więc zawalają dzieci zadaniami, które oni muszą "po godzinach" sprawdzać, więc dzieci na karę muszą "po godzinach" odrabiać i robi się błędne koło...

Offline Sweeti Belle

  • Rozpisuje się
  • *****
  • Wiadomości: 120
    • Zobacz profil
Nadmiar zajęć dzieci w szkole/po szkole/zadania domowe.
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 17, 2013, 18:48:31 »
Cytat: "Lilo"
a co sądzicie o tym, że takie dziecko po 8 godzinach w szkole musi jeszcze kolejne 3 godziny spędzić w domu przy odrabianiu lekcji + jakieś tak powtórzenie maeriału? Kiedy dziecko ma mieć czas wolny dla siebie? Co raz częściej zdarza się tak, że dzieci mają tyle zadane, że naprawdę nie mają chwili dla siebie. Co najgorsze nauczyciele zaczynają zadawać prace domowe na święta, na ferie, sprawdziany zaraz po przerwie. Jaki to ma sens? Kiedy te dzieci mogą odpocząć?
Jakie 8 godzin w szkole ? Rzucisz przykładem w której szkole 6-7-8 latek ma 8 godzin zajęć ??? :crazy:

Offline au81

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 34
    • Zobacz profil
Nadmiar zajęć dzieci w szkole/po szkole/zadania domowe.
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 17, 2013, 19:38:52 »
W takiej, której siedzi do 16 aż mama odbierze ze świetlicy.

Offline Sweeti Belle

  • Rozpisuje się
  • *****
  • Wiadomości: 120
    • Zobacz profil
Nadmiar zajęć dzieci w szkole/po szkole/zadania domowe.
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 18, 2013, 14:12:38 »
Bez przesady,akurat mam dziecko w 2 klasie ,więc wiem ile godzin ma zajęć i jak wygląda pobyt na świetlicy.Tak ,że nie przesadzajmy.No chyba ,że chcemy mieć w przyszłości piłkarza ,baletnicę czy  mistrza karate i dziecko ma dodatkowe zajęcia,ale to już inna bajka.Już nie przesadzajcie że dziecko 8 godzin siedzi z wlepionymi oczami w tablicę.Wiele się zmieniło w szkołach i samym programie od moich chociażby czasów...

Offline Febe

  • Rozpisuje się
  • *****
  • Wiadomości: 132
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Nadmiar zajęć dzieci w szkole/po szkole/zadania domowe.
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 18, 2013, 15:52:22 »
Cytat: "Lilo"
a co sądzicie o tym, że takie dziecko po 8 godzinach w szkole musi jeszcze kolejne 3 godziny spędzić w domu przy odrabianiu lekcji + jakieś tak powtórzenie maeriału? Kiedy dziecko ma mieć czas wolny dla siebie? Co raz częściej zdarza się tak, że dzieci mają tyle zadane, że naprawdę nie mają chwili dla siebie. Co najgorsze nauczyciele zaczynają zadawać prace domowe na święta, na ferie, sprawdziany zaraz po przerwie. Jaki to ma sens? Kiedy te dzieci mogą odpocząć?


W klasach od 1 do 3 nie jest jeszcze aż tak źle, ale rzeczywiście są zadania domowe, zajmujące sporo czasu, szczególnie w klasie 3. Z reguły nauczyciele nie zadają na weekend. Za to w 4 klasie jest tego naprawdę bardzo dużo i z doświadczenia wiem, że odrabianie lekcji i przygotowywanie się do sprawdzianów, prac klasowych itp. może zajmować średnio minimum 2 godziny dziennie. Lekcje kończą się przeważnie o 14.30, rzadko wcześniej i dziecko, które nawet nie chodzi na żadne zajęcia dodatkowe ma naprawdę niewiele czasu na odpoczynek. Co gorsze, często na rodziców przerzuca się ciężar tłumaczenia dziecku materiału, który powinien być przerobiony na lekcji. Przykład: na lekcji matematyki nauczyciel z dziećmi rozwiązuje kilka przykładów a do domu zadaje 40! Już po feriach w klasie mojego dziecka (klasa 4 w SP8) był jeden sprawdzian, a na kolejny tydzień zostały zapowiedziane 3 następne.  
Jakiś czas temu w Polsce pojawiły się głosy, że zadawanie lekcji do domu jest niezgodne z konstytucją. Jest nawet petycja w internecie, którą można podpisać w związku z tym. Osobiście też ją podpisałam, bo uważam, że nie powinno być narzucania dzieciom, co mają robić w czasie wolnym, a tym bardziej rodzicom, bo najczęściej dzieci nie są na tyle samodzielne, że mogą wszystkie lekcje odrobić bez angażowania rodziców.
Nauczyciel na lekcjach powinien przerobić cały materiał i zadbać o to, by każde dziecko go zrozumiało. Są zajęcia dodatkowe dla dzieci, które mają problemy, ale co to jest 45 minut tygodniowo? Nie mam nic przeciwko utrwalaniu i powtarzaniu materiału w domu, ale nie powinno to być narzucane i oceniane.
To tak, jakby prawo zezwalało na narzucanie przez pracodawcę obowiązkowo pracownikowi pracy po godzinach czy zabieranie jej do domu.
Moim zdaniem, gdyby nauczyciele w szkole wykorzystywali czas na lekcjach efektywnie, to nie byłoby takich problemów, ale niestety wiele czasu się marnuje, np. na dodatkowe dni wolne między dniami wolnymi od pracy, rekolekcje (3 dni wyjęte z nauki szkolnej), obchodzenie różnych świąt w czasie lekcji (innych niż religia), dość częste wyjazdy, zajmujące cały dzień (do Pleciugi, na jakieś warsztaty, które można zorganizować w szkole itp.).

marian65

  • Gość
Nadmiar zajęć dzieci w szkole/po szkole/zadania domowe.
« Odpowiedź #6 dnia: Luty 18, 2013, 19:54:47 »
Ja również uważam, że to zabieranie dzieciństwa Naszym dzieciom. Na naukę będą jeszcze miały czas. Ja narazie nie mam tego problemu, bo mój synek jeszcze nie chodzi nawet do przedszkola, zanim pójdzie może jeszcze coś ustawodawcy zmienią. Oby nie na gorsze.

Offline cooker

  • Wielka Gaduła
  • *******
  • Wiadomości: 860
    • Zobacz profil
Nadmiar zajęć dzieci w szkole/po szkole/zadania domowe.
« Odpowiedź #7 dnia: Luty 18, 2013, 20:01:53 »
Cytat: "Febe"
nie powinno być narzucania dzieciom, co mają robić w czasie wolnym, a tym bardziej rodzicom, bo najczęściej dzieci nie są na tyle samodzielne, że mogą wszystkie lekcje odrobić bez angażowania rodziców

Tyle, że ten angaż rodziców kończy się zwykle tym, że to rodzicowi bardziej zależy i zrobi zadanie a dziecko jest tak nauczone jak było :P
Cytat: "Febe"
Nauczyciel na lekcjach powinien przerobić cały materiał i zadbać o to, by każde dziecko go zrozumiało

Jakkolwiek nie jestem obrońcą nauczycieli to myślę, że nie ma żadnej możliwości żeby ten postulat spełnić. Materiału jest zbyt dużo.
Cytat: "Febe"
Nie mam nic przeciwko utrwalaniu i powtarzaniu materiału w domu

Samo utrwalanie i powtarzanie niczego nie nauczy. Jeśli dziecko ma coś ze szkoły wynieść to niestety powinno samo materiał rozszerzać... Zresztą, najlepiej to widać po liceach. Porównaj większość szkół do tych najlepszych, typu LO13. Gdyby tam uczniowie mieli uczyć się tylko w szkole nie byliby lepsi od pozostałych. [wiem że odbiegłem nieco od wieku, ale reguła jest ta sama]

Offline Godzik

  • Moderator
  • Gaduła
  • *****
  • Wiadomości: 217
    • Zobacz profil
Nadmiar zajęć dzieci w szkole/po szkole/zadania domowe.
« Odpowiedź #8 dnia: Luty 18, 2013, 20:53:23 »
Zaraz wydzielę ten wątek. Dorzucę też swoje 3 grosze...
Cytat: "Febe"
Co gorsze, często na rodziców przerzuca się ciężar tłumaczenia dziecku materiału, który powinien być przerobiony na lekcji.

Materiał jest przerobiony na lekcji. Nauczyciel musi zrealizować podstawę programową. Pytanie, czy dziecko w tym czasie jest aby na pewno skupione?

Cytat: "Febe"
Przykład: na lekcji matematyki nauczyciel z dziećmi rozwiązuje kilka przykładów a do domu zadaje 40!

Ktoś tu popuścił wodze fantazji. Przykłady zadawane do domu służą utrwaleniu przyswojonemu na lekcji materiałowi.

Cytat: "Febe"
Nauczyciel na lekcjach powinien przerobić cały materiał i zadbać o to, by każde dziecko go zrozumiało.

Aha, idź do pierwszej lepszej szkoły, wejdź do pierwszej lepszej klasy i wytłumacz coś 30 uczniom tak, żeby wszyscy zrozumieli - przy założeniu, że 1/5 klasy ma specyficzne trudności w pisaniu i czytaniu. Część pracy siłą rzeczy spadnie na rodziców.

Cytat: "Febe"
Nie mam nic przeciwko utrwalaniu i powtarzaniu materiału w domu, ale nie powinno to być narzucane i oceniane.

Chcesz, żeby dziecko, które nie zrozumiało do końca czegoś na lekcji, nie miało możliwości doszlifowania materiału w domu przy pracy domowej? Gratuluję.

Cytat: "Febe"
To tak, jakby prawo zezwalało na narzucanie przez pracodawcę obowiązkowo pracownikowi pracy po godzinach czy zabieranie jej do domu.

Przecież możesz pozwolić dziecku nie odrabiać zadania - tylko że wtedy wychowujesz niepełnosprawnego intelektualnie człowieka, który będzie miał problemy z czytaniem, pisaniem, liczeniem a nawet samodzielnym myśleniem.

Cytat: "Febe"
Moim zdaniem, [cut]

Straszni ci nauczyciele, krzywdzą Ci dziecko zapewniając możliwość zapoznania z kulturą, przyrodą, historią regionu czy kraju. Porażające.
Tematyka ta jest też w programie nauczania :)


Podsumowując: należy się zastanowić jakie zadania ma szkoła, jakie rodzice, a jakie obowiązki mają w związku z tym dzieci.
Człowiek dorosły decydując się na zostanie rodzicem, MUSI zdawać sobie sprawę z obowiązków, jakie będą na nim spoczywać w ciągu całego życia dziecka.
Szkoła edukuje i wspomaga proces wychowawczy, rodzice mają wychowywać i wspomagać edukację.
Zadania domowe mają ukształtować w dziecku poczucie obowiązkowości, sumienności i odpowiedzialności - co przekłada się na jego postawy w późniejszym dorosłym życiu.
Chyba wyraziłem się jasno.
Godzik



"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem." - Stephen King

Offline TrzebieżCITY

  • VIP
  • ********
  • Wiadomości: 1113
    • Zobacz profil
Nadmiar zajęć dzieci w szkole/po szkole/zadania domowe.
« Odpowiedź #9 dnia: Luty 18, 2013, 21:54:48 »
Cytat: "Sweeti Belle"
Bez przesady,akurat mam dziecko w 2 klasie ,więc wiem ile godzin ma zajęć i jak wygląda pobyt na świetlicy.Tak ,że nie przesadzajmy.No chyba ,że chcemy mieć w przyszłości piłkarza ,baletnicę czy  mistrza karate i dziecko ma dodatkowe zajęcia,ale to już inna bajka.Już nie przesadzajcie że dziecko 8 godzin siedzi z wlepionymi oczami w tablicę.Wiele się zmieniło w szkołach i samym programie od moich chociażby czasów...
Nie wiem jak Ty, ale ja  z żoną pracujemy do 15 i 17 z dojazdem po córkę to najwcześniej 16, więci nie pleć mi bzdur, że dzieci nie siedzą 8 h na świetlicy, skoro akurat Twoje nie siedzi :crazy: Takie czasy.
Oddaj cząstkę siebie innym...To nie boli,a może uratować komuś życie...DKMS przeciwko białaczce... Paweł, żeby było prościej...

Offline Febe

  • Rozpisuje się
  • *****
  • Wiadomości: 132
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Nadmiar zajęć dzieci w szkole/po szkole/zadania domowe.
« Odpowiedź #10 dnia: Luty 18, 2013, 22:37:12 »
Widzę, Godzik, że nawet pomimo rozłożenia mojego posta na czynniki pierwsze i tak części nie zrozumiałeś.
Niestety, sytuacja z 40 przykładami do domu przy kilku przerobionych na lekcji zdarzyła się naprawdę w tym roku szkolnym w klasie mojego dziecka. Nie jest to przypadek odosobniony. Również uważam, że zadania domowe powinny służyć utrwaleniu materiału. Jeżeli dziecko rzeczywiście przyswoiło sobie materiał na lekcji to po co aż 40 przykładów do domu??? A jeżeli nie przyswoiło, co się często zdarza, to jakie ma znaczenie, czy do domu ma kilka czy kilkadziesiąt przykładów do zrobienia???? Czy to mu pomoże, jeżeli rodzice się nie zaangażują???
Czy mogę dziecku pozwolić na nieodrabianie zadań? Teoretycznie tak, ale w praktyce nie, skoro zadania domowe mają być zrobione, bo są oceniane, a ich brak skutkuje oceną negatywną. Dla nauczyciela raczej nie jest istotne, czy uczeń zrozumiał, tylko czy zadanie jest odrobione. Z drugiej strony odrobione zadanie nie oznacza, że uczeń rozumie.
Protest przeciwko zadawaniu zadań do domu nie jest moim wymysłem:
http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/66151,zadawanie-prac-domowych-jest-nielegalne.html
I nie jest to też problem TYLKO naszego kraju:
http://www.sfora.pl/Szkoly-bez-prac-domowych-Tego-chca-nauczyciele-i-rodzice-a41868/5

Wychowanie pełnosprawnego intelektualnie człowieka z pewnością nie jest uzależnione od odrabiania lekcji czy też spędzania w domu wielu godzin nad lekcjami.
Inteligencja to nie tylko wiedza teoretyczna. Życie to najróżniejsze sytuacje,  w których dziecko powinno uczestniczyć razem z rodziną i w naturalny sposób zdobywać wiedzę i doświadczenie.
Edukacja szkolna nie powinna kolidować z wychowywaniem przez rodziców, ani też dominować nad tym procesem.
A mojego dziecka żałować nie musisz, bo dla niego wyjazdy do Pleciugi na dziecinne spektakle są nudne, niestety. Kulturę, historię, przyrodę itp. naszego kraju poznaje na różne sposoby, nie tylko na lekcjach w szkole, ale między innymi dzięki temu, że razem z mężem poświęcamy wiele czasu na różne, wspólne zajęcia w gronie rodziny. Syn osobiście zwiedził z nami największe miasta i regiony w Polsce.

A na koniec ciekawy artykuł:

"Zlikwidujmy pracę domową"
Autor: Agnieszka Stein, psycholog dziecięcy

W zupełności wystarczy link do artykułu. Godzik

Offline Godzik

  • Moderator
  • Gaduła
  • *****
  • Wiadomości: 217
    • Zobacz profil
Nadmiar zajęć dzieci w szkole/po szkole/zadania domowe.
« Odpowiedź #11 dnia: Luty 19, 2013, 09:00:22 »
Cytat: "Febe"
Widzę, Godzik, że nawet pomimo rozłożenia mojego posta na czynniki pierwsze i tak części nie zrozumiałeś.

Zrozumiałem, zrozumiałem, tylko widzę, że patrzysz na temat wybiórczo.

Cytat: "Febe"
Jeżeli dziecko rzeczywiście przyswoiło sobie materiał na lekcji to po co aż 40 przykładów do domu??? A jeżeli nie przyswoiło, co się często zdarza, to jakie ma znaczenie, czy do domu ma kilka czy kilkadziesiąt przykładów do zrobienia???? Czy to mu pomoże, jeżeli rodzice się nie zaangażują???

Nie ma rozwiązań idealnych niestety. Nad tym ubolewam razem z Tobą.
Nauczyciel nie może zadać jednemu więcej, a drugiemu mniej, bo zostałby zaraz oskarżony przez wybranych rodziców o znęcanie się nad ich dziećmi.
Zadawanie 40 przykładów jest rzeczywiście przesadą - dla tego, który rozumie, wystarczy kilka dla utrwalenia, a ten który nie rozumie (z różnych powodów - nie uważał, ma którąś z dysfunkcji itd. itp.), będzie miał wściekłych rodziców ("bo tyle Pani zadała, a ja muszę teraz to wszystko policzyć").

Cytat: "Febe"
Czy mogę dziecku pozwolić na nieodrabianie zadań? Teoretycznie tak, ale w praktyce nie, skoro zadania domowe mają być zrobione, bo są oceniane, a ich brak skutkuje oceną negatywną.

Febe, rozwiązaniem może być "edukacja domowa". Polskie prawo dopuszcza taką sytuację, nazywa się to "spełnianiem obowiązku szkolnego poza szkołą".

Cytat: "Febe"
Dla nauczyciela raczej nie jest istotne, czy uczeń zrozumiał, tylko czy zadanie jest odrobione. Z drugiej strony odrobione zadanie nie oznacza, że uczeń rozumie.

Tu jest błąd w myśleniu rodziców. "Nie wytłumaczę, odrobię za niego."
Nauczyciel nie gryzie, jest w szkole po to, żeby dziecku pomóc.
Jeśli dziecko nie rozumie, a rodzic nie czuje się na siłach tłumaczyć (przecież nie każdy musi być alfą i omegą w każdej dziedzinie), jaki problem poprosić nauczyciela o zorganizowanie grupy wyrównawczej?
Napiszesz mi pewnie, że idealizuję, że takich nauczycieli nie ma :] Otóż są. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim, ale większości nauczycieli na sercu leży dobro ucznia.

Cytat: "Febe"
Protest przeciwko zadawaniu zadań do domu nie jest moim wymysłem:
http://wiadomosci.dzienni...nielegalne.html
I nie jest to też problem TYLKO naszego kraju:
http://www.sfora.pl/Szkol...odzice-a41868/5

Ciekawe, czy Rzecznik Praw Dziecka, byłby tym rzecznikiem, gdyby się nie uczył w domu...
Bezstresowe wychowanie - ciąg dalszy. Dziś mamy już efekty mody na bezstresowe wychowanie, jaka zapanowała 15-20 lat temu - i nie są to efekty pozytywne.

Cytat: "Febe"
Wychowanie pełnosprawnego intelektualnie człowieka z pewnością nie jest uzależnione od odrabiania lekcji czy też spędzania w domu wielu godzin nad lekcjami.
Inteligencja to nie tylko wiedza teoretyczna. Życie to najróżniejsze sytuacje, w których dziecko powinno uczestniczyć razem z rodziną i w naturalny sposób zdobywać wiedzę i doświadczenie.

Oczywiście, że tak! Przecież nigdzie nie napisałem, że ma tylko siedzieć w domu wyłącznie nad lekcjami.
Rodzina, grupa rówieśnicza, zachowania i interakcje społeczne są równie istotne.
Jednak bez wiedzy wyniesionej ze szkoły, pewnych rzeczy z życia codziennego młody człowiek nie zrozumie (podejrzewam, że poprosisz o przykład :) - rośliny zielone - dlaczego są zielone i po co, i jak to działa?)

Cytat: "Febe"
Edukacja szkolna nie powinna kolidować z wychowywaniem przez rodziców, ani też dominować nad tym procesem.

Zgadza się, dlatego rodzice powinni współpracować ze szkołą, ale nie na zasadzie odwożenia dziecka do szkoły i opłacania składek - a o resztę niech się martwi szkoła ("jak Cię w tej szkole wychowali!" - wierz mi, są też tacy rodzice niestety).

Cytat: "Febe"
A mojego dziecka żałować nie musisz, bo dla niego wyjazdy do Pleciugi na dziecinne spektakle są nudne, niestety. Kulturę, historię, przyrodę itp. naszego kraju poznaje na różne sposoby, nie tylko na lekcjach w szkole, ale między innymi dzięki temu, że razem z mężem poświęcamy wiele czasu na różne, wspólne zajęcia w gronie rodziny. Syn osobiście zwiedził z nami największe miasta i regiony w Polsce.

Świetnie, że dajecie dziecku taką możliwość. Z pewnością wyrośnie na mądrego człowieka.
Mam jednak nadzieję, że zdajesz sobie sprawę również z tego, że Twój syn chodzi do szkoły powszechnej, jest w klasie z uczniami z bardzo różnych rodzin, w których może być deficyt takich zachowań ze strony rodziców.
Szkoła nie może rezygnować z wyjazdu całej klasy, bo Twój syn już tam był (albo widział coś ciekawszego) i się będzie nudził. Zawsze możesz na czas wyjazdu do Pleciugi, zorganizować dziecku czas inaczej - tylko, że wtedy powstaje pewnego rodzaju wykluczenie z grupy ("my byliśmy, Ty nie" - z pewnością wiesz o co mi chodzi).

Co do artykułu. Porusza ważne kwestie, szkoda że trochę tendencyjnie. Byłby ciekawym głosem w debacie gdyby był bardziej obiektywny.
Godzik



"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem." - Stephen King

Offline Febe

  • Rozpisuje się
  • *****
  • Wiadomości: 132
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Nadmiar zajęć dzieci w szkole/po szkole/zadania domowe.
« Odpowiedź #12 dnia: Luty 19, 2013, 10:20:40 »
Cytat: "Godzik"

Nauczyciel nie gryzie, jest w szkole po to, żeby dziecku pomóc.
Jeśli dziecko nie rozumie, a rodzic nie czuje się na siłach tłumaczyć (przecież nie każdy musi być alfą i omegą w każdej dziedzinie), jaki problem poprosić nauczyciela o zorganizowanie grupy wyrównawczej?
Napiszesz mi pewnie, że idealizuję, że takich nauczycieli nie ma :] Otóż są. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim, ale większości nauczycieli na sercu leży dobro ucznia.

Oczywiście, że są tacy nauczyciele, ale realia naszego systemu edukacji są takie, że jest tylko 1 godzina zajęć lekcyjnych wyrównawczych, więc bez pomocy rodzica się nie obejdzie. To powoduje, że dzieci, których rodzice nie są w stanie im pomóc (nie mogą lub nie chcą) już od szkoły podstawowej mają mniejsze szanse.  

Co do pomysłu z artykułu, to zgadzam się z nim, ale uważam, że nie jest to prosta sprawa. Brak zadań domowych wymusiłby na nauczycielach (generalnie: na szkołach) wprowadzenie zmian w sposobie nauczania, bo nie mogliby już liczyć na rodziców a testy jakoś muszą wypaść. W końcu nauczyciele między innymi na tej podstawie są oceniani, jak dzieci wypadają w testach na koniec roku.
Z drugiej strony byłaby to również duża zmiana dla części rodziców, którzy albo nie mogą (bo późno wracają z pracy), albo nie chcą zorganizować dzieciom wolnego czasu (w postaci na przykład wspólnych zajęć) i na rękę im jest to, że dziecko codziennie po szkole spędza godziny nad lekcjami. Gdyby tych zadań nie było, a dziecko w zamian spędzałoby czas przed telewizorem lub komputerem, to już lepiej niech zostanie, tak jak jest.
"Edukacja domowa" może i jest jakimś rozwiązaniem, ale nie chodzi o to, żeby uciekać się do niej, gdy coś nam się nie podoba. W końcu dziecko chodzi do szkoły nie tylko po to, by zdobywać wiedzę. Kontaktu z rówieśnikami edukacja domowa nie zapewni, chyba że założy się prywatną mini-szkołę. Czytałam kiedyś o takiej w Polsce, ale prowadzą ją rodzice, którzy z wykształcenia są pedagogami.
Z drugiej strony warto mówić o słabościach naszego systemu nauczania, bo może to coś zmieni na lepsze.

Offline Godzik

  • Moderator
  • Gaduła
  • *****
  • Wiadomości: 217
    • Zobacz profil
Nadmiar zajęć dzieci w szkole/po szkole/zadania domowe.
« Odpowiedź #13 dnia: Luty 19, 2013, 13:43:20 »
Cytat: "Febe"
Z drugiej strony warto mówić o słabościach naszego systemu nauczania, bo może to coś zmieni na lepsze.

Tak, zakres zmian, jakich należałoby dokonać w systemie oświaty jest kolosalny, począwszy od postulowanych ostatnio zmian w Karcie Nauczyciela, m.in. 40 godzin (tygodniowo) pracy w jednej szkole.
Nauczyciele (przynajmniej ci, których znam osobiście) chcieliby móc pracować w stałych godzinach 8-16 i nie zabierać pracy do domu, ale zgodnie z Kodeksem Pracy, szkoła jako pracodawca musiałaby każdemu z osobna zapewnić stanowisko pracy (biurko, względny spokój, komputer, drukarka...), a na to jak wiemy miejsca w polskich szkołach nie ma (praca zmianowa w jednej sali wyklucza potraktowanie klasy jako gabinetu do pracy na 8 godzin).
Temat reformy oświaty to temat wielowątkowy i grząski jak bagno :]

Testy. Wprowadzenie poprzednich reform (gimnazja, testy) doprowadziło do uczenia pod testy, które jest błędem w moim mniemaniu. Mam nieodparte wrażenie, że zrobiono to trochę na modłę amerykańską, a jeszcze kilkanaście lat temu był taki model edukacji wyśmiewany, jako kształcenie pod testy, nie rozwijające samodzielnego myślenia, kreatywności.

Czasy i okoliczności zmieniają się drastycznie. Dzień pracy statystycznego rodzica się wydłużył, spora liczba rodziców wyjechała za granicę zarabiać na chleb, zostawiając dzieci pod opieką dziadków, powszechniejszy dostęp do treści niekoniecznie przeznaczonych dla dzieci - jest mnóstwo czynników, które mają wpływ na edukację i wychowanie.
Szkoła niestety za tymi zmianami nie nadąża, i tak jak piszesz - trzeba poruszać te kwestie, bo jeśli się nie mówi, to nie ma przyczynku do dyskusji, a w dalszej kolejności do zmian.
Godzik



"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem." - Stephen King

Offline Sweeti Belle

  • Rozpisuje się
  • *****
  • Wiadomości: 120
    • Zobacz profil
Nadmiar zajęć dzieci w szkole/po szkole/zadania domowe.
« Odpowiedź #14 dnia: Luty 19, 2013, 14:54:52 »
Cytat: "TrzebieżCITY"
Cytat: "Sweeti Belle"
Bez przesady,akurat mam dziecko w 2 klasie ,więc wiem ile godzin ma zajęć i jak wygląda pobyt na świetlicy.Tak ,że nie przesadzajmy.No chyba ,że chcemy mieć w przyszłości piłkarza ,baletnicę czy  mistrza karate i dziecko ma dodatkowe zajęcia,ale to już inna bajka.Już nie przesadzajcie że dziecko 8 godzin siedzi z wlepionymi oczami w tablicę.Wiele się zmieniło w szkołach i samym programie od moich chociażby czasów...
Nie wiem jak Ty, ale ja  z żoną pracujemy do 15 i 17 z dojazdem po córkę to najwcześniej 16, więci nie pleć mi bzdur, że dzieci nie siedzą 8 h na świetlicy, skoro akurat Twoje nie siedzi :crazy: Takie czasy.
Ale nie  plećmy też bzdur i nie piszmy ,że dziecko ma 8 godz. zajęć dziennie w szkole.Moje dziecko też bywa w świetlicy,jak napisałeś,takie czasy.Nikt mi nie wmówi ,że dziecko 8 godz.zakuwa w ławce,potem jeszcze świetlica, w domu jeszcze ze 3 godziny nauki.. :crazy: Może starsze klasy ,gimnazjum ,ale nie 1-2 klasista  :crazy: Bez urazy ,pozdrawia.