38
« Ostatnia wiadomość wysłana przez AB dnia Czerwca 21, 2026, 10:35:26 »
Witam, dawno mnie tu nie było, ale nie mogę już patrzeć na to co tu się odpir..la !!!
Dlatego opowiem wam bajeczkę 😉
Królewna Śmieszka i królestwo, które miało być „najlepsze na świecie”
Dawno, dawno temu, za siedmioma wzgórzami i trzema rondami bez wyjazdu, żyła sobie królewna o imieniu Śmieszka. Od najmłodszych lat miała niezwykły talent. Gdziekolwiek się pojawiła i gdziekolwiek dostała klucz do zamku, tam po pewnym czasie poddani zaczynali mówić:
— Czy ktoś wie, gdzie podziały się mury?
— A gdzie jest skarbiec?
— I dlaczego nasze piękne ogrody wyglądają jak pole po bitwie?
Bo trzeba przyznać — królewna Śmieszka miała wyjątkową zdolność. Potrafiła wejść do bogatego królestwa, w którym wszystko działało, zegary chodziły punktualnie, ludzie mieli chęć do pracy, a wozy były nowe… i po jakimś czasie zostawały tylko stare wozy, puste skrzynie i kronikarz, który zapisywał:
„Dzień 365. Królewna nadal twierdzi, że wszystko idzie zgodnie z planem”.
Pewnego dnia Śmieszka trafiła do najnowocześniejszego królestwa w całej krainie. Było tam pięknie. Zamki świeciły nowymi dachami, warsztaty pracowały pełną parą, ludzie byli dumni, że mogą budować coś swojego.
Królewna spojrzała i powiedziała:
— Cudownie! Teraz ja się tym zajmę.
I rzeczywiście się zajęła.
Najpierw długo tłumaczyła wszystkim, że robi to dla ich dobra. Potem znalazła kupca z dalekiego królestwa i sprzedała mu ten piękny zamek.
Cena?
Kupiec zapłacił tyle, ile kosztowałaby jedna wieża z całego zamku.
— Ale królewno, przecież ten zamek był wart dziesięć razy więcej! — wołali poddani.
Śmieszka uśmiechnęła się tajemniczo:
— Spokojnie. To była bardzo skomplikowana magia ekonomii. Zwykli ludzie jej nie rozumieją.
A potem nadszedł czas, gdy Śmieszka została królową naszego królestwa.
Wjechała na białym koniu i obiecała:
— Ja nigdy nie opuszczę pola bitwy! Ja będę walczyć za was! Ja zmienię wszystko! Nadchodzi nowe jutro!
Poddani bili brawo. Niektórzy nawet przygotowali transparenty.
Ale minął tydzień.
I pewien goniec przyniósł wiadomość:
— Wasza Wysokość… królewna wysłała list do króla, który wcześniej kupił tamten zamek.
— Jaki list? — pytali ludzie.
— Podanie o stanowisko wicekrólowej.
Zapadła cisza.
Nawet królewski kogut przestał piać, bo uznał, że sytuacja jest zbyt dziwna.
Tymczasem w nowym królestwie Śmieszka zaczęła ogłaszać nowe zasady.
— Ludzie muszą pracować więcej!
— A dostaną więcej złota? — pytali.
— Nie przesadzajcie. Dostaną… satysfakcję.
— A co z kosztami życia?
— Wprowadzimy specjalną komisję do spraw wyjaśniania, dlaczego jest trudno.
Powołano też wielką Radę Sprawiedliwości. Miała pokazać, jak bardzo ludzie kochają swoją królową.
Śmieszka była pewna zwycięstwa.
— Zobaczycie, wszyscy mnie poprą!
Ale kiedy policzono głosy, okazało się coś zupełnie innego.
Ludzie, którzy wcześniej myśleli, że każdy musi walczyć osobno, nagle zobaczyli, że razem są silniejsi.
I wtedy Śmieszka po raz pierwszy usłyszała słowa:
— Nie jesteśmy twoimi pionkami.
Królowa bardzo się zdziwiła.
Bo przecież była przekonana, że wystarczy piękna przemowa, kilka obietnic i wszyscy będą klaskać.
U boku Śmieszki stali jednak jej wierni pomocnicy.
Pierwszy był zwany Małym.
Mały zawsze mówił:
— Tak, królowo. Oczywiście, królowo. Genialny pomysł, królowo.
Nikt nigdy nie wiedział, czy Mały zna się na czymkolwiek, ale za to perfekcyjnie znał trzy słowa:
„Tak jest, królowo”.
Drugim był Kasjer.
Miał pilnować królewskiej kasy.
Pewnego dnia zapytano go:
— Kasjerze, skąd właściwie bierze się złoto w naszym królestwie?
Kasjer zamyślił się długo.
Spojrzał w lewo.
Spojrzał w prawo.
I odpowiedział:
— Najważniejsze, żeby kasa była… odpowiednio policzona.
Nikt nie wiedział, co to znaczy, ale brzmiało poważnie.
A tymczasem poddani zaczęli coraz częściej mówić:
— Może królestwo nie potrzebuje kogoś, kto ciągle obiecuje wielkie rzeczy?
— Może potrzebuje kogoś, kto po prostu nie rozwali tego, co już działa?
I tak powstała legenda o królewnie Śmieszce — władczyni, która zawsze przychodziła z wielkim planem, wielką księgą obietnic i małym notesikiem z odpowiedzią na pytanie:
„Co zrobić, kiedy ludzie przestają wierzyć?”
A odpowiedź w notesiku brzmiała:
„Napisać nową przemowę”.
I żyli długo i… niekoniecznie szczęśliwie, bo mieszkańcy królestwa nauczyli się jednej ważnej rzeczy:
Najtrudniej rządzić królestwem, w którym ludzie zaczynają myśleć samodzielnie.
Koniec. 🙂
Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki 👍 💪