Wirtualne Police i okolice - forum dyskusyjne
Police i okolice => Sprawy bieżące => Wątek zaczęty przez: Maciuś w Kwietnia 22, 2011, 12:15:58
-
Jak w temacie ok godziny 11,50 za przejazdem był wypadek prawdopodobnie kobieta jadąca czerwoną osobówką potrąciła kogoś
-
za którym przejazdem?
-
Koło Urzędu Miasta.
-
słyszałem, że nawet miała przednia szybę rowzaloną, grubsza sprawa
-
Z tego co ja widziałam to był szary(srebrny) Opel Corsa na goleniowskich numerach, i prowadził Facet. Nie widziałam samego zdarzenia tylko chwilę później, ale słyszałam ostre hamowanie i Ostry huk po uderzeniu (jakby zderzenie samochodów). Wyglądało bardzo poważnie ...
-
ja jechałam akurat z naprzeciwka chwile po zdarzeniu , maska wgnieciona i szyba rozbita
-
A jakieś szczegóły ktoś zna?
-
Dwóch młodych mężczyzn jadących Oplem Corsa (srebrny) stuknęli starszą kobietę na przejściu dla pieszych.
-
z tego co widziałem w relacji z miejsca wypadku na kablówce to trzeba dodać jeszcze iż pani ta nagle wtargnęła na jezdnie... tak tak nawet w rejonie przejścia dla pieszych to pieszy może być sprawcą :(
-
ale tylko w Polsce, w każdym cywilizowanym państwie widząc zbliżającego się pieszego do przejścia zatrzymują pojazd a w Polsce dodają gazu, nie wspominając już o jeżdżeniu pomiędzy nimi jak przy Netto - to taki nasz standard, na szczęście nikt go nie chce importować i może w końcu i u nas Policja zacznie robić co do niej należy, bo na razie też kia śmiga również pomiędzy pieszymi :rotfl:
-
ale tylko w Polsce, w każdym cywilizowanym państwie widząc zbliżającego się pieszego do przejścia zatrzymują pojazd a w Polsce dodają gazu, nie wspominając już o jeżdżeniu pomiędzy nimi jak przy Netto - to taki nasz standard, na szczęście nikt go nie chce importować i może w końcu i u nas Policja zacznie robić co do niej należy, bo na razie też kia śmiga również pomiędzy pieszymi :rotfl:
Po pierwsze nie tylko w Polsce.
Po drugie, nikt nie mówi o pieszym zbliżającym się do przejścia tylko o pieszym nagle na nie wbiegającym. A to jest różnica. I to zasadnicza.
-
w każdym cywilizowanym państwie widząc zbliżającego się pieszego do przejścia zatrzymują pojazd
No właśnie... widząc zbliżającego się pieszego.
A co jeśli go nie widzisz i wbiegnie Ci przed maskę jak będziesz już na przejściu ...dalej będzie to twoja wina? Niektórym sytuacjom nie da się niestety zapobiec i nie ważne jakim jesteś kierowcą i gdzie akurat jesteś.
Nie chce mi się jakoś wierzyć (o ile jeździsz autem) że zatrzymujesz się przed każdym przejściem dla pieszych i sprawdzasz czy aby nikt nie idzie / nie biegnie :crazy:
Pozdrawiam
-
A co jeśli go nie widzisz i wbiegnie Ci przed maskę jak będziesz już na przejściu ...dalej będzie to twoja wina?
zwłaszcza starsza kobieta wbiegła nie zauważona na pasy i to w tamtym miejscu gdzie pieszy jest zawsze widoczny :rotfl:
Nie chce mi się jakoś wierzyć (o ile jeździsz autem) że zatrzymujesz się przed każdym przejściem dla pieszych i sprawdzasz czy aby nikt nie idzie / nie biegnie
napisałem wyraźnie widząc zbliżającego się pieszego - nie rób z siebie głupszego jak jesteś
-
Widzę że masz problem z czytaniem ze zrozumieniem i normalną dyskusją :D
Ja Cię nie obrażam więc nie życzę sobie żebym i ja był obrażany ...zresztą widzę że mało kto już zniża się do twojego poziomu więc i ja przestane.
-
Widzę że masz problem z czytaniem ze zrozumieniem i normalną dyskusją :D
.
To normalne u wtrycha, wiedziałem, że tak to się skończy.
zwłaszcza starsza kobieta wbiegła nie zauważona na pasy i to w tamtym miejscu gdzie pieszy jest zawsze widoczny
Pieszy może Ci nagle wyskoczyć na drogę w środku wielkiego pola. I starszej osoby wcale to nie dyskwalifikuje, ba, śmiem twierdzić, że takie osoby częściej pchają się pod koła niż ludzie młodzi.
-
szakal to ty masz problem po co czynisz bzdetne dywagacje skoro rozmawiamy o konkretnym przejściu i sytuacji?
Zarówno na Siedleckiej jak i na Piłsudskiego pieszy jest widoczny na chodniku i nagle się katapultuje na jezdnię to po pierwsze
po drugie Nie chce mi się jakoś wierzyć (o ile jeździsz autem) że zatrzymujesz się przed każdym przejściem dla pieszych i sprawdzasz czy aby nikt nie idzie / nie biegnie
ten tekst sam zakończyłeś emotikonem ilustrującym odpowiednio poziom tego stwierdzenia i to ja zniżyłem się do twego poziomu a nie odwrotnie - inteligentna osoba takiej bzdury nie napisze
-
Zarówno na Siedleckiej jak i na Piłsudskiego pieszy jest widoczny na chodniku i nagle się katapultuje na jezdnię to po pierwsze
po drugie
Albo nie jesteś kierowcą, albo mało jeździsz.
-
Albo nie jesteś kierowcą, albo mało jeździsz.
jeżdże bardzo często tymi trasami i wiem co piszę, po za tym poczytajcie sobie przepisy jak należy zachować się w okolicy przejścia dla pieszych czego u nas nawet policja nie przestrzega.
-
jeżdże bardzo często tymi trasami
Mówię ogólnie, a nie tylko o tych trasach.
i wiem co piszę, po za tym poczytajcie sobie przepisy jak należy zachować się w okolicy przejścia dla pieszych czego u nas nawet policja nie przestrzega.
Niestety nie wiesz. Owszem, przepis nakazuje zachowanie szczególnej ostrożności co jest oczywiste. Ale zdarzają się sytuacje, i temu nie zaprzeczysz, że człowiek po prostu nagle dosłownie wskakuje na jezdnię nawet na pasach. Samochód jadący 40km/h i będący 2m przed tym człowiekiem nie zdąży wyhamować.
I w tej sytuacji winny jest pieszy. Bo to on nie zachował szczególnej ostrożności.
Art. 14.
Zabrania się:
wchodzenia na jezdnię:
bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
Krótko.
-
że człowiek po prostu nagle dosłownie wskakuje na jezdnię nawet na pasach.
Od przedszkola uczą, że trzeba się rozejrzeć w lewo, potem w prawo, potem jeszcze raz w lewo i dopiero można przechodzić. Oczywiście większość pieszych nie przestrzega tej zasady.
-
Najlepsi są ci, którzy wychodzą zza autobusów/ciężarówek/ W Mścięcinie to jest bardzo popularny sport.
A jakie pretensje do świata gdy się takiego otrąbi.
-
Nie chce mi się jakoś wierzyć (o ile jeździsz autem) że zatrzymujesz się przed każdym przejściem dla pieszych i sprawdzasz czy aby nikt nie idzie / nie biegnie
:rotfl:
Proponuje się rozglądać co się dzieje koło jezdni jadąc. No chyba że ktoś nie umie patrzeć poza jezdnie bo to już za dużo informacji.
Art. 14.
Zabrania się:
wchodzenia na jezdnię:
bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
No to jak dodam gazu to rozjadę pieszego zgodnie z przepisami.
Z tego co pamiętam to jeżeli w odległości 100m mamy przejście dla pieszych to mamy obowiązek jego używania zatem jak ktoś przechodzi obok to też możemy go legalnie rozjechać.
Ludzie biegnący na autobus też są łatwi do rozjechania bo ciężko się domyślić jak ktoś biegnie w kierunku autobusu a jest po drugiej stronie to będzie chciał się przedostać na przystanek.
Myślenie boli.
Ostatnio miałem taki przypadek pod turzynem w szczecinie. 2 pasy, z 8 pieszych po obu stronach, zwalniam i zatrzymuje. A na drugim pasie pisk opon i gościu ślizgiem zatrzymuje się przodem za pasami. Jemu pewnie ta 8 też nagle teleportowała, wbiegła na krawędź jezdni.
Chamstwo i tyle
-
Myślenie boli.
Ostatnio miałem taki przypadek pod turzynem w szczecinie. 2 pasy, z 8 pieszych po obu stronach, zwalniam i zatrzymuje. A na drugim pasie pisk opon i gościu ślizgiem zatrzymuje się przodem za pasami. Jemu pewnie ta 8 też nagle teleportowała, wbiegła na krawędź jezdni.
Boli, ale nie tylko łamiących przepisy. W Polsce jest niestety tak, że jak puszczasz pieszych to powinieneś też patrzeć na zachowanie kierowców innych aut - i tych jadących obok Ciebie, i tych jadących z naprzeciwka. Lepiej niech gromadka sobie trochę poczeka, niż ma być rozjechana.
ps. Mistrzostwo Świata w Policach to chyba ul. Głowackiego - niektórzy, zdaje się, myślą, że to deptak...
-
zwłaszcza starsza kobieta wbiegła nie zauważona na pasy i to w tamtym miejscu gdzie pieszy jest zawsze widoczny
Jakiś czas temu, jak wracałem z Jasienicy do Polic, na ul. Kościuszki, na wysokości Pawlikiewiczów wyskoczyła mi na ulicę moja własna babcia, też musiałem dać po heblach. Nawet ją opierdzieliłem za to, a ona: " myślałam, że zdążę", dobre sobie.
-
Art. 14.
Zabrania się:
wchodzenia na jezdnię:
bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
No to jak dodam gazu to rozjadę pieszego zgodnie z przepisami.
Nie zrozumiales przepisu.
-
A co jeśli go nie widzisz i wbiegnie Ci przed maskę jak będziesz już na przejściu ...dalej będzie to twoja wina?
zwłaszcza starsza kobieta wbiegła nie zauważona na pasy i to w tamtym miejscu gdzie pieszy jest zawsze widoczny :rotfl:
Nigdy nie widziałeś pieszego, który idzie chodnikiem i przy przejściu skręca na jezdnię nawet nie zwalniając, nie wspominając o takim drobiazgu jak spojrzenie w bok? Albo grupki stojącej przy pasach, z której jedna osoba obraca się na pięcie i wchodzi na drogę, też bez choćby zasygnalizowania tego zamiaru?
Najlepsi są ci, którzy wychodzą zza autobusów/ciężarówek/ W Mścięcinie to jest bardzo popularny sport.
A jakie pretensje do świata gdy się takiego otrąbi.
W Mścięcinie bardzo popularnym sportem jest też jazda od strony Skolwina w kierunku Piłsudskiego na żółtym/czerwonym ("bo może jeszcze zdążę"), na dodatek z głową w lewo, bo stamtąd może nadjechać coś, co furę mistrza przefasonuje - tymczasem zazwyczaj następne w cyklu jest zielone dla pieszych przechodzących przez Asfaltową.
Tylko otrąbić takiego mistrza kierownicy trudno.
-
Nie ma co się kłócić bo pieszego także obowiązuje zachowanie ostrożności i ograniczone zaufanie do kierowców.
Ja często spotykam się z taką dyscypliną, że zatrzymuje się, pieszy stoi i ani drgnie, a kiedy próbuje ruszać to wychodzi sobie śmiało na jezdnię ;]
-
My mamy pracować w Wigilię i Święta. W Nowy Rok Bo pracujemy w ruchu ciaglym . ZA CO za zmianowe?! Czy za pracę ciągła instalacji. Jak Państwo jedzą Karpia i się bawią w Nowy Rok . To My zmianowe pracujemy
Do szkoły to chyba miałeś pod górkę.
-
W żadnym normalnym kraju nikt nie zatrzymuje się i nie przepuszcza pieszych od tak. To zwykły bełkot i szum informacyjny, by tworzyć patologię i takie wypadki.
W każdym normalnym kraju z dobrą infrastrukturą pieszy przechodzi gdzie chce na jego odpowiedzialność, ilość pasów bez świateł jest ekstremalnie ograniczona, bo to szaleństwo i proszenie się o wypadek, dlatego istnieją brody dla pieszych, by ci przechodzili na własną odpowiedzialność, infrastruktura drogowa oddalona jest od normalnych przejść, dlatego te mogą mieć praktycznie zawsze światła.
Wtedy pieszy, wiedząc podświadomie, że jest gościem na drodze, przechodzi tak, by do kolizji nie doszło, u nas nie wiem z jakiego absurdalnego powodu, ale wmawia się ludziom, którzy non stop nie widzą połowy rzeczy, które się dookoła nich dzieją, czyli przeładowanym informacjami, z dziesiątkami różnych małych martwych punktów kierowcom, by ustępowali pierwszeństwa i wpuszczali pieszego, czyli człowieka, który widzi wszystko, wie wszystko i kieruje całym kolizyjnym scenariuszem, co gorsza, wmawia się pieszemu, czyli temu, który widzi wszystko i decyduje o kolizji, że ma pierwszeństwo, by wszedł pod tą ciężarówkę w ten oto ciemny, mokry listopadowy dzień na ruchliwej drodze. Wiadomym jest, że raz na jakiś czas pieszego się nie zauważy, zleje się ze słupkiem, z brudem/parą na oknie, drzewem, krzakiem, światłami innego auta, no opcji są dosłownie setki, można sprawdzić prawą stronę, sprawdzić lewą stronę i jechać, gdy akurat z prawej strony jakiś debil biegł po linii jakiegoś krzaka i wbiega na 1-2 sekundy przed maskę.
Najgorsze, że motłoch tego nie rozumie i jeszcze bardziej tego chce.
Ogólnie jazda po Policach to sport ekstremalny, to miasto upośledzonych samobójców i miasto przejść dla pieszych co kilka sekund jazdy.
-
W żadnym normalnym kraju nikt nie zatrzymuje się i nie przepuszcza pieszych od tak. To zwykły bełkot i szum informacyjny, by tworzyć patologię i takie wypadki.
W każdym normalnym kraju z dobrą infrastrukturą pieszy przechodzi gdzie chce na jego odpowiedzialność, ilość pasów bez świateł jest ekstremalnie ograniczona, bo to szaleństwo i proszenie się o wypadek, dlatego istnieją brody dla pieszych, by ci przechodzili na własną odpowiedzialność, infrastruktura drogowa oddalona jest od normalnych przejść, dlatego te mogą mieć praktycznie zawsze światła.
Wtedy pieszy, wiedząc podświadomie, że jest gościem na drodze, przechodzi tak, by do kolizji nie doszło, u nas nie wiem z jakiego absurdalnego powodu, ale wmawia się ludziom, którzy non stop nie widzą połowy rzeczy, które się dookoła nich dzieją, czyli przeładowanym informacjami, z dziesiątkami różnych małych martwych punktów kierowcom, by ustępowali pierwszeństwa i wpuszczali pieszego, czyli człowieka, który widzi wszystko, wie wszystko i kieruje całym kolizyjnym scenariuszem, co gorsza, wmawia się pieszemu, czyli temu, który widzi wszystko i decyduje o kolizji, że ma pierwszeństwo, by wszedł pod tą ciężarówkę w ten oto ciemny, mokry listopadowy dzień na ruchliwej drodze. Wiadomym jest, że raz na jakiś czas pieszego się nie zauważy, zleje się ze słupkiem, z brudem/parą na oknie, drzewem, krzakiem, światłami innego auta, no opcji są dosłownie setki, można sprawdzić prawą stronę, sprawdzić lewą stronę i jechać, gdy akurat z prawej strony jakiś debil biegł po linii jakiegoś krzaka i wbiega na 1-2 sekundy przed maskę.
Najgorsze, że motłoch tego nie rozumie i jeszcze bardziej tego chce.
Ogólnie jazda po Policach to sport ekstremalny, to miasto upośledzonych samobójców i miasto przejść dla pieszych co kilka sekund jazdy.
Wprawdzie caly watek ma...13 lat :D tylko jakis glab po pijaku go niechcacy odswiezyl, ale w pelni zgadzam sie z twoim postem.
Uwazam, ze ktos kto wymyslil "pierwszenstwo pieszego na pasach" ma krew wielu osob na rekach.
-
W żadnym normalnym kraju nikt nie zatrzymuje się i nie przepuszcza pieszych od tak. To zwykły bełkot i szum informacyjny, by tworzyć patologię i takie wypadki.
Tak może tylko pisać ktoś kto nie podróżował po Europie.
proponuje przyjrzeć się przepisom w tej kwestji np w Norwegii
--
Jacek